więc nie przesadzajmy, ze dzisiejsza matura jest trudna...
no jakbym slyszał wychowawce (R. Prątnicki)
Tymbardziej ze na zdanie matury wystarczy 30% a matura to tylko podstawa programowa, a nie jakies cuda niewidy
Może z tą wiedzą o tańcu nie przesadzajmy, ale zdawanie wszystkich przedmiotów które są zarówno w każdym liceum jak i technikum było by dobrym rozwiązaniem...
Zdawanie matury ze wszystkiego? Wiesz, ile czasu bys spedzil przy nauce? I wtedy, albo matura bylaby banalna, albo na aktualnym poziomie, a zdawalnosc siegalaby tylko paru %. Sry, ale lepiej byc dobrym z 3-4 przedmiotow (wybranych przez nas samych), niz z 14 srednim. Nie lubisz jakiegos przedmiotu i wiesz, ze nie bedziesz sie nim zajmowal, to po co na sile chcesz to wciskac w baniak, skoro moglbys ten czas poswiecic na cos, co sie interesuje. Az tak chcesz aby zycie stalo sie trudniejsze?
Wiek: 21 Dołączył 952 dni temu Posty: 2703 Skąd: Inowrocław Osiedle: Solno
Punkty: 2606
Wysłany: Sob 30 Sty, 2010
Cytat:
Az tak chcesz aby zycie stalo sie trudniejsze?
Nie chodzi o to, ze chcę...ale niezależnie od kierunku studiów jest matematyka pod różną postacią...czy to logika, czy statystyka, czy coś innego ale matematyka jest na filologi, filozofii, geografii i na wielu (jeśli nie wszystkich) innych kierunkach...
No ale co z tego, że załóżmy, ktoś zda matę na 30%, a inne przedmioty po 100%?
Tak..tragedia, bo nie będzie mógł się pochwalić, jaki to on wspaniały jest...a na studia się dostanie, bo przecież matematyka nie na każdym kierunku jest brana pod uwagę...
I tu nie chodzi o to, że ja lubię matmę i dlatego tak piszę...owszem...lubię, ale nie rozumiem jak to można robić tragedię z tego, ze trzeba matematykę zdawać...
Tak szczerze...masz choćby 2 z matmy (a żeby je mieć wg wymagań programowych musisz umieć 50% materiału), więc w czym problem, żeby zdobyć 30% na maturze?
Nie chodzi o to, ze chcę...ale niezależnie od kierunku studiów jest matematyka pod różną postacią...czy to logika, czy statystyka, czy coś innego ale matematyka jest na filologi, filozofii, geografii i na wielu (jeśli nie wszystkich) innych kierunkach...
Cytat:
Może z tą wiedzą o tańcu nie przesadzajmy, ale zdawanie wszystkich przedmiotów które są zarówno w każdym liceum jak i technikum było by dobrym rozwiązaniem...
Tak, chyba jednak chcesz to zycie utrudnic. A moze jeszcze WF obowiazkowy? min 5m w w skoku w dal, albo nie zdasz.
Swoja droga: masz/miales logike na studiach? Powiedz mi, jak to sie ma do matmy? Sama logike w LO ma sie tylko w klasach z roz. Matematyka, wiec na takiej filologii, gdzie ta logika jest (przez pol roku, na niskim poziomie), tej matmy ze skszoly raczej nie wykorzystasz. A takim tokiem rozumowania, powinnismy zdawac wszystkie przemdioty na maturze, bo:
Historia jest wszedzie. Na filozofii, na matematyce, na filologii...
Fizyka jest wszedzie. W grafice komputerowej, fotografii, geografii...
A na upartego, mozna powiedziec, ze i WF jest wszedzie, bo nawet taki chemik musi dobrze biegac, gdyby mu jakis eksperyment nie wyszedl...
Cytat:
No ale co z tego, ze załóżmy, że ktoś zda matę na 30%, a inne przedmioty po 100%?
Tak..tragedia, bo nie będzie mógł się pochwalić, jaki to on wspaniały jest...a na studia się dostanie, bo przecież matematyka nie na każdym kierunku jest brana pod uwagę...
Ty myslisz, ze tu o chwalenie sie chodzi? Nie, tu chodzi o zmarnowany czas. Zrozum, ze nie wszystkim matematyka wchodzi do glowy. Musi poswiecic na nia mase czasu, a wszytsko po to, aby po maturze to zapomniec, bo to bylo czyste wkuwanie, ktore ni jak ma sie to pasji. A przy czasie, ktory zaoszczedzi sie na glupim wkuwaniu, mozna robic cos, co nas kreci. I zycie staje sie przyjemniejsze. To smao tyczy sie innych przedmiotow obowiazkowych. Cala nasza edukacja jest zacofana, bo sprowadza sie do tego, aby jak najbardziej uprzykrzyc zycie ucznia. Czy nie wystarczy, aby wiedz aogolna ze wszytskiego konczyla sie na gim.? A potem, w takich liceach, wybierac juz kierunki, zblizone do tych na studiach? A potem, zdawac taka mature z tego, czego sie uczylismy?
Wiek: 21 Dołączył 952 dni temu Posty: 2703 Skąd: Inowrocław Osiedle: Solno
Punkty: 2606
Wysłany: Sob 30 Sty, 2010
Dzz napisał/a:
masz/miales logike na studiach? Powiedz mi, jak to sie ma do matmy?
Miałem logikę w ramach przedmiotu "Matematyka i statystyka", więc jakoś to się ma do matmy, a poza tym wykorzystywaliśmy na logice materiał, który miałem na matematyce w technikum...
Dzz napisał/a:
A przy czasie, ktory zaoszczedzi sie na glupim wkuwaniu, mozna robic cos, co nas kreci.
A kto komu karze wkuwać? W ciągu kilku miesięcy nie nadrobisz zaległości z 3/4 lat...
No ale o czym tu gadać, jak część maturzystów ma problemy z podstawami typu: kolejność działań, zadania na ułamkach czy potęgach...a na studiach zauważyłem, że niektórzy nawet nie potrafią w pamięci dodać dwóch liczb dwucyfrowych...no pewnie są kalkulatory...tylko, że są w życiu sytuacje gdzie nie masz kalkulatora, a jeśli nie przeliczysz czegoś w pamięci to możesz sporo stracić...
Dzz napisał/a:
Czy nie wystarczy, aby wiedz aogolna ze wszytskiego konczyla sie na gim.? A potem, w takich liceach, wybierac juz kierunki, zblizone do tych na studiach? A potem, zdawac taka mature z tego, czego sie uczylismy?
Tak, a po liceum stwierdzisz, że to jednak nie to co byś chciał w życiu robić, a na studiach nikt Ci się nie będzie pytał czy umiesz...albo umiesz, albo odpadasz...
Aha...i żeby nie było...nie uważam, że matura z matematyki jest niezbędna! Ogólnie uważam, że matura jest niepotrzebna...
Powinny być egzaminy z określonych przedmiotów jak ktoś chce iść gdzieś na studia i po sprawie...
Miałem logikę w ramach przedmiotu "Matematyka i statystyka", więc jakoś to się ma do matmy, a poza tym wykorzystywaliśmy na logice materiał, który miałem na matematyce w technikum...
Tak, a siostra na filologii polskiej miala logike, ktora, jak sama mi powiedziala, miala maly zwiazek z matematyka, a do tego, nie miala tego w LO.
Ja tez mialem logike i tez nie miala zwiazku z tym, co robilem w LO.
Kod:
A przy czasie, ktory zaoszczedzi sie na glupim wkuwaniu, mozna robic cos, co nas kreci.
Cytat:
A kto komu karze wkuwać? W ciągu kilku miesięcy nie nadrobisz zaległości z 3/4 lat...
Chodzilo mi o wkuwanie w liceum, ktore to sie czynilo, aby zdac konkretny sprawdzian. I chodiz mi wlasnie o ten stracony czas.
Cytat:
No ale o czym tu gadać, jak część maturzystów ma problemy z podstawami typu: kolejność działań, zadania na ułamkach czy potęgach...a na studiach zauważyłem, że niektórzy nawet nie potrafią w pamięci dodać dwóch liczb dwucyfrowych...no pewnie są kalkulatory...tylko, że są w życiu sytuacje gdzie nie masz kalkulatora, a jeśli nie przeliczysz czegoś w pamięci to możesz sporo stracić...
Ale na maturze rowniez masz kalkulator .
No ok, czesc ma takie problemy, ale czy nie moga ich miec? Ja z matmy orlem nie bylem, a w zyciu problemow nie mam. I od czego jest gimnazjum? Tam byla wiedza o kolejnosci dzialan, a i w podstawowce bylo dodawanie, odejmowanie itp.
Kod:
Tak, a po liceum stwierdzisz, że to jednak nie to co byś chciał w życiu robić, a na studiach nikt Ci się nie będzie pytał czy umiesz...albo umiesz, albo odpadasz...
Na to nie ma rady. Wiele osob i po studiach stwierdza, ze to nie dla nich.
Cytat:
Powinny być egzaminy z określonych przedmiotów jak ktoś chce iść gdzieś na studia i po sprawie...
No i jak to sie ma do twoich wypowiedzi wczenisejszych, o tym, ze dobrze, gdyby sie zdawalo ze wszytskiego i o tym, ze im wiecej tym lepiej?
Wiek: 21 Dołączył 952 dni temu Posty: 2703 Skąd: Inowrocław Osiedle: Solno
Punkty: 2606
Wysłany: Sob 30 Sty, 2010
Dzz napisał/a:
No i jak to sie ma do twoich wypowiedzi wczenisejszych, o tym, ze dobrze, gdyby sie zdawalo ze wszytskiego i o tym, ze im wiecej tym lepiej?
To się ma do poprzednich wypowiedzi tak, ze skoro już ktoś wpadł na "genialny" pomysł matury, to powinna być interdyscyplinarna, żeby sprawdzała ogólną wiedzę danego ucznia, a nie tylko z niektórych przedmiotów...
Bo tak szczerze mówiąc ktoś może oblać maturę ze wszystkich przedmiotów a i tak w życiu sobie poradzi...
Bo w obecnej sytuacji ktoś kto idzie na studia techniczne jest zmuszony do zdawania matury z j. polskiego, który przecież umie na tyle, żeby się dogadać i zrozumieć innych...a na co mu znajomość lektur załóżmy na automatyce? na nic..
Tak samo jak ktoś chce iść na studia humanistyczne to zdaje maturę z matematyki, która też mu w sumie nie jest potrzebna...
Ale mi chodzi głównie o to, że skoro już jest matura z matematyki to nie róbmy z tego tragedii! Jest no i co z tego...30% przy odrobinie szczęścia by dziecko z podstawówki nastrzelało z zadań zamkniętych...
Sam wiem na swoim przykładzie, bo angielskiego praktycznie nie umiem (podobnie jak innych języków), a byłem zmuszony zdawać język obcy na maturze...czy potrzebnie? nie wnikam...chodzi o to, że choć zawsze w szkole miałem problemy z angielskim to maturę zdałem...mało tego...zdałem na ponad 50%, więc tyle ile potrzebne było do tego, żeby zaliczać sprawdziany...
I z matematyką będzie podobnie...osoba, która zalicza sprawdziany na 2 zda maturę, a taka która dużo kombinuje i przy pomocy innych zalicza sprawdziany lub bierze nauczyciela na litość nie zaliczy i to jest dobre...bo moim zdaniem szansę zdobycia wyższego wykształcenia powinny mieć osoby, które mają opanowane podstawy z wielu dziedzin życia niezależnie od tego na jakie studia idą...a chyba nikt nie ma wątpliwości, ze to co robimy w szkole średniej to są podstawy tych dziedzin nauki...
Wiek: 21 Dołączyła 949 dni temu Posty: 4973 Skąd: Inowrocław Osiedle: Śródmieście
Punkty: 5890
Wysłany: Sob 30 Sty, 2010
no i znowu tragedia-matura z matmy...
a poważnie:
poziom podstawowej matmy jest o wiele niższy niż wymagania na 2
Cytat:
Zdawanie matury ze wszystkiego? Wiesz, ile czasu bys spedzil przy nauce?
hmmmm niekoniecznie wiele... Ja zdawałam języki na podstawie i trzy przedmioty na rozszerzonym... I przy nauce spędziłam tyle czasu co nic... Zdałam wszystko rzekłabym bardzo przyzwoicie...
no i z matmą będzie jak z angielskim (tak, jak pisał Krzysiek)... Ja też z ang orłem nie jestem, a znałam spokojnie pow. 60% (bez przygotowywania i praktycznie bez lekcji angielskiego-osobna historia)
Bo w obecnej sytuacji ktoś kto idzie na studia techniczne jest zmuszony do zdawania matury z j. polskiego, który przecież umie na tyle, żeby się dogadać i zrozumieć innych...a na co mu znajomość lektur załóżmy na automatyce? na nic..
Tak samo jak ktoś chce iść na studia humanistyczne to zdaje maturę z matematyki, która też mu w sumie nie jest potrzebna...
No i czy to jest dobre? Nie. Traciles czas na rzeczy, ktore moglbys przeznaczyc na swoja matematyke i geografie. Moglbys osiagnac w nich mistrzostwo.
To tak, jakby pilkarz musial cwiczyc gre w koszykowke, a koszykarz w pilke nozna.
Cytat:
Cytat:
Zdawanie matury ze wszystkiego? Wiesz, ile czasu bys spedzil przy nauce?
hmmmm niekoniecznie wiele... Ja zdawałam języki na podstawie i trzy przedmioty na rozszerzonym... I przy nauce spędziłam tyle czasu co nic... Zdałam wszystko rzekłabym bardzo przyzwoicie...
no i z matmą będzie jak z angielskim (tak, jak pisał Krzysiek)... Ja też z ang orłem nie jestem, a znałam spokojnie pow. 60% (bez przygotowywania i praktycznie bez lekcji angielskiego-osobna historia)
No to do swojej matury dodaj wszystkie inne przedmioty, ktore mialas w szkole (z wf i religia, bo jak wszystkie, to wszystkie) i wtedy zycze powodzenia.
Nadal uwazam, ze lepiej poswiecic sie temu, co lubimy, niz tracic czas na rzeczy, ktore potem i tak zostana przez nas zapomniane. Bo lepiej byc w paru przedmiotach bardzo dobrym, niz we wszystkim przecietnym.
I zeby nie bylo: uwazam, ze komus z automatyki, taki jezyk polski tez byl glownie strata czasu, bo to, czego mial sie nauczyc, nauczyl sie juz w gim.
Wiek: 21 Dołączyła 949 dni temu Posty: 4973 Skąd: Inowrocław Osiedle: Śródmieście
Punkty: 5890
Wysłany: Sob 30 Sty, 2010
wiecie-ogólnie matura to bzdura, ale tu chodzi o ten obowiązek matematyki...
Kiedyś już matma była obowiązkowa i była o wiele trudniejsza... Więc nie widzę sensu robić z tego tragedii.
rozumiem, ze większość ludzi nie lubi matmy i ma z nią problemy i sie jej po prostu boi, jednak na serio nie ma czego!
Wczoraj w nocy ogladalem Uwage na TVN był dość ciekawy temat o nauczycielu ktory przekazuje wiedze w sposob lekki do zrozumienia. Ale zadziwila mnie ilosc osob ktore oblaly probna mature z matematyki - 3/4 osob. Jak to mozliwe?
Nie miałem nigdy z matmy problemów, brałem udział w konkursach, olimpiadach. I wiem, że jakbym miał matmę na maturze obowiązkową to bym się jej wcale nie bał
,,Dobre myśli przychodzą jedynie w ciszy. Najgorsze w zgiełku"
Wiek: 21 Dołączył 952 dni temu Posty: 2703 Skąd: Inowrocław Osiedle: Solno
Punkty: 2606
Wysłany: Sro 05 Maj, 2010
Dzisiaj pisałem maturę z matmy...w sumie do niczego mi to nie było potrzebne, ale jednak postanowiłem iść...i co? stwierdzam fakt, że była banalna...spodziewałem się, że będzie łatwa, ale nie sądziłem, że aż tak...na 25 zamkniętych pytań miałem problem tylko z jednym otwarte też były łatwe...gdybym sobie powtórzył materiał to z pewnością bym wszystkie rozwiązał, jednak dwóch nie zrobiłem bo nie pamiętałem jak to się liczy, ale wiem, że na bank było na lekcjach, bo kojarzę...
Tak więc stwierdzam, że jeśli ktoś nie zda tegorocznej matury z matmy to niesłusznie otrzymał pozytywną ocenę z matmy na zakończenie szkoły...bo uczeń z podstawową wiedzą był w stanie spokojnie zdobyć 15 punktów...
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach